Ona, On oraz Czytak

ONA

Kinga, to z nią dzisiaj rozmawiamy, poproszona o przedstawienie się w kilku słowach, rozpoczyna nieśmiało:

"Skończyłam pedagogikę, ale nie pracuję w zawodzie związanym z kierunkiem ukończonych studiów, jestem mężatką, słabo widzę."

Po chwili bierze oddech i opowiada, jak sobie radziła z czytaniem z tablicy, zeszytu, książki widząc gorzej niż uniwersyteckie koleżanki i koledzy:

"W szkole podstawowej używałam jeszcze wzroku, ale w czasie studiów musiałam już wspomagać się lupką. Było to bardzo obciążające wzrok."

W czasach tych Kinga zaczęła też słuchać książek mówionych, które nagrywane były na kasetach magnetofonowych.
Co jakiś czas wypożyczała je z biblioteki, i jak wspomina:

"Chodziłam tam i nosiłam taaaaakie wielkie torby. Czasami bowiem jedna nagrana książka to było sporo kaset. Pamiętam "Nędzników", bo tam było chyba jakieś 54 albo 56 kaset. Miałam co dźwigać. (Śmiech)".

A po chwili Kinga zapewnia:

"Dałam radę, torba się nie urwała!".

W okresie studenckim uczyła się korzystając z lupki, książek mówionych oraz powiększalnika.
Teraz już nawet lupka i powiększalnik nie wystarczają, aby mogła dłużej czytać tekst pisany lub drukowany.

On

Adam - wprawdzie nie bierze udziału w naszej rozmowie, lecz jego imię pada w niej często. Na co dzień pracuje z młodzieżą, obecnie w stanie pandemii tylko zdalnie.

Gdy rozmawiamy, także o nim, Adam prowadzi w szkole zajęcia przez Internet.

Ona i On

Kinga opowiada o swoim stanie cywilnym i stanie uczuciowym:

"Od niedawna jestem szczęśliwą mężatką. W kwietniu obchodzimy pierwszą rocznicę ślubu.

Kinga śmieje się, po czym dodaje, że ukochany Adam i związek z nim są ważniejsze, jednak to Czytak pojawił się w jej życiu jako pierwszy.

Czytak po raz pierwszy

Kinga wyjaśnia:

"Adama znam od kilku lat, a użytkowniczką Czytaka jestem od 2009 roku. Zaś O tym, że taki odtwarzacz audio istnieje wiedziałam już w roku 2008. Na takim bowiem udźwiękowionym urządzeniu odtwarzały audiobooki moje współlokatorki, które, jak i ja, miały problemy ze wzrokiem.
Gdy dowiedziałam się o Czytaku, to chciałam wiedzieć jak działa, jednak dopóki nie miałam własnego to aż tak bardzo nie zabiegałam o poznanie jego funkcjonalności. Ale jak już go nabyłam, to jak najszybciej chciałam się zaznajomić z jego obsługą i korzystać z jego możliwości. Bardzo szybko się z nim zaprzyjaźniłam i przyjaźń ta trwa aż po dzień dzisiejszy.".

Czytak jest przy mnie cały czas

Kinga mówi, że od lat jest wierną użytkowniczką Czytaka i zawsze ma go blisko siebie:

"Właściwie można powiedzieć, że nie rozstaję się z nim. To fakt, naprawdę tak jest.".

Gdy rozmawiamy, trwa stan epidemii, obowiązują ograniczenia w przemieszczaniu się, Kinga pracuje w domu, nieczęsto z niego wychodzi. Jednak zanim koronawirus zaatakował, dużo podróżowała, także do pracy:

"Droga z domu do pracy - autobus, metro - autobus - i z powrotem tymi samymi środkami komunikacji, była długa. Zajmowała mi ona w jedną stronę... jakąś godzinę i 20 minut, przy dobrym połączeniu.
Kiedy tak jeździłam, to właściwie ciągle Czytak był w użyciu. Nie lubiłam przesiadek, ponieważ wtedy musiałam wyłączać Czytaka. Żałowałam gdy nawet na krótko musiałam zrobić przerwę w słuchaniu książki, np. w metrze, gdzie było bardzo głośno i nie słyszałam lektora.".

Czytaki dwa

Obecnie Kinga jest posiadaczką już dwóch modeli czytaka, Czytaka Plusa i Czytaka 4.
Używa ich wymiennie w zależności od potrzeby, miejsca i sytuacji.  Z większego Czytaka 4 korzysta jednak częściej. Tak tłumaczy, dlaczego Czytak 4 cieszy się u niej większymi względami:

"Plusa, owszem też lubię, ale w Czytaku 4 ogromnie odpowiada mi to, że bateria jednak wytrzymuje długi, długi czas i nie muszę co chwilę jej ładować, że wytrzymuje ona bez doładowywania moje krótsze i dłuższe podróże. Prawie wszyscy słuchają sobie audiobooków na takich malutkich urządzeniach, a ja na takim większym, no i oni muszą cały czas podładowywać, a ja nie. (Uśmiech)"

Kinga w Czytaku 4 ceni również jego nadzwyczajną odporność na uszkodzenia mechaniczne:

"Wprawdzie coś mniejszego zajmuje niewiele miejsca, ale jak upadnie, to czasami już nie przetrwa. A taki Czytak, mimo upadków, wciąż jest. Nie mówię, że codziennie pastwię się nad nim, ale czasami zdarzy się coś... . Z racji takiego częstego używania to aż nie sposób, aby się nie zdarzyło."

Z tych też powodów nawet na czas podróży, gdy wydawałoby się, że mniejszy Plus będzie poręczniejszy do przewożenia, Kinga jednak wybiera Czytaka 4.
Dodaje jeszcze: "No i nie mam problemu, żeby go znaleźć w torebce. (Śmiech)".

I jak się okazuje, dzięki niemikroskopijnym wymiarom, łatwo znaleźć go także w domu.
Kinga i w mieszkaniu docenia walory większego Czytaka 4. Podkreśla, że dzięki jego dużemu zewnętrznemu głośnikowi może odtwarzać audiobooki nie używając słuchawek, gdy sprząta, gotuje, a nawet zmywa. W ten sposób używać Czytaka nie daje rady jedynie z włączonym odkurzaczem.

Takie odtwarzanie książek audio bez słuchawek na uszach jest dla Kingi bardzo ważne.
Prócz tego, że nie lubi ich nosić, przede wszystkim obawia się o swój słuch:

"Jeżeli mam wybór, wolę słuchać bez słuchawek, zdecydowanie bez."

Jednak mieszkając z mężem w małym mieszkanku, nie zawsze może sobie na to pozwolić.

Zobacz tutaj udźwiękowiony, prosty w obsłudze odtwarzacz audio Czytak z dużymi klawiszami i zewnętrznym głośnikiem

Kinga nie pomija również roli spełnianej przez Czytaka Plus. Opowiada, jakie ma dla niego zadania:

"Jeśli jakaś książka nie została jeszcze nagrana w audio, a mam ją w formacie txt, to wrzucam ją do folderu "Teksty" Czytaka Plusa i tak ją odsłuchuję. Także gdy chciałabym coś nagrać, np. jakąś konferencję, szkolenie, zabieram Plusa."

Czytak z rana, w południe i przed snem

Kinga wspomniała już o podróżowaniu z Czytakiem oraz o domowych zajęciach wykonywanych wraz z nim i audiobookami. Okazuje się, że Czytaka z książkami audio używa też, gdy po prostu odpoczywa, relaksuje się:

"Oczywiście, że tak się zdarza i to często. Zważywszy, że zawsze mam Czytaka blisko siebie, to, szczególnie gdy usiądę, trudno mi po niego nie sięgnąć. Nawet dzisiaj rano siadłam na chwilę z kubkiem herbaty w ręce, a Czytak, jak zawsze, był w pobliżu. Włączyłam go na chwilkę, siedziałam i słuchałam, chciałam dowiedzieć się co będzie działo się z bohaterami audiobooka, i z chwilki zrobiła się całkiem długa chwila."

Lecz nie tylko poranek i południe Kinga spędza z Czytakiem i książkami mówionymi:

"Także przed snem czasami włączam sobie Czytaka, ale wówczas jest niebezpieczeństwo, że zasnę w słuchawkach."

A co na to mąż?

Kinga wyznaje:

"Mój mąż później chodzi spać, zdecydowanie później, a więc to wieczorno-nocne czytakowanie mu nie przeszkadza, nie jest problemem."

Pytamy Kingę, czy zdarza się jej słuchać jakiś lektur razem z Adamem. Bez wahania odpowiada:

"Nie zdarza się to często, ale bywa. Takie wspólne słuchanie dotyczy jednak tylko fragmentów, a nie całych dzieł. Zwykle gdy chcę mu na coś w książce zwrócić uwagę, włączamy Czytaka przy obiedzie. Oczywiście, bywa, że po przesłuchaniu jakiegoś fragmentu audiobooka, Adam jest na tyle zainteresowany książką, że po nią sięga, jednak w wersji tradycyjnej, czarnodurkowej. Ja siłą rzeczy jestem nastawiona na słuch, mój mąż na wzrok. Adam więc czyta wzrokiem, tak może, tak woli. "

Jakie audiobooki "siedzą" w Czytaku Kingi?

"O, to zależy od nastroju".

Jak się okazuje i od nastroju, i od sytuacji, i miejsca, w którym przebywa Kinga:

"Czasami mam takki dzień, że potrzebuję, żeby coś się działo, potrzebuję w książce szybkiej akcji. W podróży szczególnie lubię np. kryminały, bo wtedy szybciej upływa podróż. Nie raz złapałam się na tym, że z napięciem wsłuchuję się w błyskawicznie toczące się wydarzenia audiobookowe, a tu autobus zatrzymuje się, kierowca prosi o opuszczenie pojazdu... dojechaliśmy do celu.
Natomiast w domu,, np. jak gotuję to musi być coś co nie wymaga aż takiego wczuwania się w akcję. Może to być powieść obyczajowa, tak to jest bardzo dobra rzecz przy gotowaniu, zmywaniu czy pracach porządkowych.
Lubię literaturę opartą na faktach, np. biografie, pamiętniki, wspomnienia. Rzadko za to słucham romansów, choć nie wiem dlaczego, ale jakoś tak za nimi nie przepadam."

Lektorskie upodobania Kingi

Kinga przyznaje, że odbiór słuchanej książki w dużej mierze zależy również od czytającego ją lektora:

"Może się zdarzyć, że książka jest bardzo dobra, ale lektor swoją interpretacją może tego nie oddać, czasami niestety tak się zdarza. Jeżeli chodzi o lektorów, to bardzo lubię Teresę Budzisz-Krzyżanowską, która grała w "Nocy listopadowej" Joannę Grudzińską żonę Konstantego. Lubię też, jak czyta Danuta Stenka. Bardzo spodobała mi się książka "Daniel Stein, tłumacz", której fragmenty właśnie ona czytała w Polskim Radio w Dwójce. Poza książką, jej treścią, zaciekawił mnie sam sposób czytania. Muszę też powiedzieć, że lubię nagrania powieści w interpretacjach Ksawerego Jasieńskiego, ponieważ Kojarzę z nim dobre książki, np. "Imię róży" Umberto Eco, "W poszukiwaniu straconego czasu" Prousta. Odpowiada mi jego głos. Jest specyficzny, a ja bardzo lubię taką barwę głosu u lektorów. W ogóle podobają mi się charakterystyczne głosy, niezależnie czy są to głosy lektorek czy lektorów. Jednak w przypadku kryminałów wolę głosy czytających mężczyzn.".

Czytak i ambiwalentne odczucia Kingi

Kinga ze skruchą wyznaje, że dostrzega pewne zagrożenia wynikające z nieustannej bliskości Czytaka:

"Bywa, że tak mnie zaciekawi dana książka wgrana na kartę pamięci Czytaka, a Czytak jest oczywiście pod ręką, że mimo innych zajęć, obowiązków, nie mogę się od Czytaka z książką oderwać. Nie raz powinnam zrobić coś pilnego, ale to słuchanie z Czytakiem mnie wciąga.".

Cóż, Kinga twierdzi, że to jest niezależne od niej, że to już uzależnienie. Tłumaczy:

"Z jednej strony to rzeczywiście "czytakowanie" niekiedy zajmuje mi sporo czasu, a przez to inne nienajważniejsze zajęcia, sprawy wykonuję ciut dłużej, ciut później. Z drugiej zaś strony mam o czym rozmawiać z ludźmi, mogę opowiadać, dzielić się z nimi różnymi rozważaniami na temat czytanych książek. Wydaje mi się, że po prostu potrzebna jest lepsza organizacja, a wtedy jest i czas na Czytaka, i czas na rozmowę, i czas na pracę, i sprzątanie, i inne czynności".

Zdaje się, że Kinga odczuwa też niejakie zrozumienie dla sytuacji i potrzeb współpasażerów:

"Trzeba do tego jakoś rozsądnie podejść, bo czasami można się zaszyć w książce, cieszyć się nią, a tu obok mnie siedzi pasażer, który może miałby ochotę o nią zapytać, ze mną o niej porozmawiać. Czasami lepiej z kimś porozmawiać niż od razu zakładać słuchawki na uszy, odcinać się od osób, z którymi się podróżuje.".

Pytania o Czytaka

Kinga stara się więc w miarę rozsądnie podchodzić do tego zagadnienia, próbuje słuchać czasami współpasażerów, czasami książek mówionych. Odpowiada też na pytania dotyczące książek, których słucha oraz urządzenia, dzięki któremu ich słucha:

"Najczęściej pytania takie zdarzają się na dłuższych trasach w pociągach, gdy Czytak nie jest schowany w mojej torebce, a leży na kolanach albo w ręce. Dopytują o niego starsze osoby, ale bywa, że i młodsze z myślą o swojej mamie czy babci. A ja chętnie udzielam informacji. Pokazuję jak Czytak działa, jak łatwo go obsłużyć dzięki udźwiękowieniu i dużym klawiszom i nawet pozwalam go dotknąć. (Śmiech)
Pytań jest sporo. Staram się na nie odpowiedzieć. A gdy ktoś po mojej spontanicznej prezentacji Czytaka stwierdza, że to urządzenie przydałoby się także jemu lub komuś z jego bliskich, to mam wielką frajdę. Naprawdę mam ogromną frajdę z tego, że udzieliłam komuś przydatnych informacji, że komuś pomogłam. (Radosny uśmiech)".

Jednym zdaniem

Na zakończenie naszej rozmowy prosimy Kingę o dokończenie zdania: Życie bez Czytaka...  "...nie miałoby tylu barw" - odpowiada Kinga i śmieje się szczerze.

Kindze i Adamowi składamy gratulacje z okazji pierwszej rocznicy ślubu oraz życzymy wszystkiego najlepszego na kolejne lata ich wspólnego życia :-)))!

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl