Czytak - 9 pytań, 18 odpowiedzi

Z Agnieszką, bardzo aktywną słuchaczką audiobooków, od wielu lat spotykaliśmy się w naszej Bibliotece Czytaka.
Przy tej okazji niejednokrotnie wymienialiśmy się opiniami, informacjami oraz uwagami na różnorodne tematy.
Niestety, od kilku tygodni nie ma już szans na nasze bezpośrednie biblioteczne spotkania, takie koronaczasy.
Aby więc podrążyć jeden z tematów dotychczasowych rozmów, temat Czytaka, postanowiliśmy skorzystać z kontaktu telefonicznego.

Nasza inicjatywa spotkała się z życzliwym przyjęciem, a w dodatku Agnieszka zaproponowała zaproszenie do naszej rozmowy także swojego męża. Chętnie skorzystaliśmy z tej uprzejmości.

Nie przepuściliśmy okazji, aby kilka pytań zadać i Agnieszce, która nie ma możliwości czytania książek w tradycyjnej czarnodrukowej formie, i Sławomirowi, którego takie ograniczenia w wyborze sposobu zapoznawania się z ich treścią nie dotyczą. Sławomir, choć ma wadę wzroku, w codziennym życiu obywa się bez wsparcia specjalistycznego sprzętu, urządzeń, oprogramowania.

Ciekawi jesteśmy, czy pamięta...

Od jak dawna Agnieszka używa Czytaka?

Sławek odpowiada bez wahania:

"Od zawsze, odkąd są Czytaki! (Śmiech)"

Wiemy że Agnieszka aż tak długo z Czytaka nie korzysta, ale cieszymy się, że Czytak tak bardzo zapadł Sławkowi w pamięci.

Agnieszka straciła wzrok będąc nastolatką, obecnie audiobooków słucha na odtwarzaczu audio Czytak. Mówi:

"To jest mój pierwszy i jedyny Czytak, mam go od 2010, może 2011 roku. Służy mi od lat i, na szczęście, poza wymianą baterii nic poważnego z nim się nie działo. Wciąż więc go mam i używam."

A co było przed Czytakiem?

Sławek zastanawia się:

"Zanim na rynku pokazały się Czytaki, to książek słuchało się chyba z kaset magnetofonowych, prawda? Kaseciak Agi jeszcze gdzieś stoi. Po walkmanie Agnieszka na pewno jeszcze miała dyktafon cyfrowy."

Po chwili dodaje:

"Zdaje się, że Aga przed Czytakiem miała jeszcze MP3. Wszyscy je wtedy mieli, a dzisiaj chyba takie MP3 zupełnie zniknęły."

Początkowo Agnieszka także nie może sobie przypomnieć, jakiego urządzenia używała do odtwarzania książek mówionych, gdy skończyła się epoka dominacji kaset magnetofonowych:

"Nie, niczego więcej nie miałam, były kasety, a potem Czytak."

Za chwilę jednak dodaje:

"Oj, przepraszam, MP3! Korzystałam z MP3. Tak ze zwykłej, prostej MP3, działającej  jako odtwarzacz książek audio. Krótko z niej korzystałam, nie byłam z niej zadowolona, w moim przypadku jakoś nie za bardzo się ona sprawdzała. Nigdy natomiast nie słuchałam i nadal nie słucham książek na telefonie. Jeśli już, to ewentualnie słucham na komputerze z oprogramowaniem udźwiękowiającym, ale to nie są książki mówione w formacie Czytaka lub MP3, a zeskanowane teksty książek zapisane w edytorach tekstu."

Słuchawki czy zewnętrzny głośnik?

Agnieszka tak wypowiada się na temat używania słuchawek:

"Poza pracą słucham wyłącznie z głośnika zewnętrznego. Nie lubię słuchania w słuchawkach. W pracy na co dzień muszę z nich korzystać, dlatego staram się nie zakładać ich w domu. Dobrze, że Czytak ma odpowiedni głośnik zewnętrzny! (Uśmiech)"

Sławek potwierdza to co usłyszeliśmy od Agnieszki:

"Aga w domu ogóle nie słucha Czytaka na słuchawkach. Po kilku godzinach spędzonych w pracy ze słuchawkami  na uszach, ma już ich dosyć. Rozumiem to. Zresztą pewnie długie słuchanie w słuchawkach, na słuch dobrze nie wpływa. A Agnieszka dużo słucha, także w domu, głównie książek audio na Czytaku."

Kiedy i gdzie Agnieszka słucha książek mówionych?

Odpowiedź na to pytanie Sławek zawarł już w poprzedniej wypowiedzi. Teraz kolej na Agnieszkę:

"Jak mnie książka zainteresuje, to nie potrafię się od Czytaka oderwać, co chyba nie jest moją zaletą. (Uśmiech) Wtedy cokolwiek robię w domu, to przenoszę Czytaka i słucham chodząc, sprzątając, gotując, wieszając pranie itd. Nie słucham natomiast książki, jeśli jadę np. autobusem, pociągiem albo metrem. Wtedy nigdy nie włączam Czytaka, bo lubię słyszeć wszystko, co zostało w książce powiedziane, przeczytane, nie lubię żadnych zakłóceń. Zabieram też audiobooki i Czytaka na wyjazdy wakacyjne, na urlop. Lecz wówczas również słucham tylko tam, gdzie jestem stacjonarnie, w pokoju bądź na tarasie."

Czy Sławkowi nie przeszkadza odtwarzanie książek audio przez zewnętrzny głośnik Czytaka?

Sławomir tak wypowiada się na temat chodzenia Agnieszki po domu z "gadającym" Czytakiem:

"W niczym mi to nie przeszkadza. Poza tym, mimo, że Aga słuchawek nie używa, nie jest to jakieś bardzo głośne słuchanie, a w dodatku Czytaka nosi przy sobie.
Ponieważ w domu Agnieszka tak wiele, tak często słucha książek mówionych, a ja czasem nawet w domu bywam (uśmiech), to jestem takim mimowolnym konsumentem tych słuchanych przez nią audiobooków. I nawet to lubię.
Czasem słyszę fragment jakiegoś audiobooka, kolejne części mi umykają, a po jakimś czasie znów trafiam na odtwarzanie tej książki audio, ale już na jej końcówkę. Czasem pytam Agę, co się działo, co przegapiłem. Nie przeszkadza mi, że słucham tylko fragmentów. Czasami miło jest posłuchać czegoś nawet w taki właśnie sposób.
Nie pamiętam żadnych konfliktów na tym tle. Kiedyś jedynie miałem zastrzeżenia dotyczące wyboru lektora. Niespecjalnie mi on odpowiadał, czytał w taki trochę irytujący sposób. Agnieszka może wiedzieć, o kogo mi chodzi. Ona chyba też nie bardzo go lubi."

Pytamy o to Agnieszkę. Potwierdza opinię Sławka:

"Chyba wiem, o kim mówił Sławek, ale nie powiem. (Śmiech) Rzeczywiście, ja też nie przepadam za tym głosem.
Z głośnika słucham nie tylko, gdy jestem sama w domu. Mojemu mężowi w ogóle to nie przeszkadza. On bardzo lubi, kiedy słucham książek audio, przyłącza się i ich fragmentów słucha razem ze mną.
Wieczorem, gdy słucham książek mówionych przed zaśnięciem, Sławek także ich słucha i bywa, że pamięta z nich nawet więcej niż ja. Ja czasem po prostu przysnę przy audiobooku, potem cofam nagranie, jeszcze raz słucham. Mąż zwraca mi wówczas uwagę, że to już było. Ma racje, tyle że ja tego fragmentu już nie słyszałam, spałam."

A wspólne słuchanie całych audiobooków?

Agnieszka mówi:

"Całych audiobooków wysłuchujemy razem właściwie tylko na wakacjach. Na wyjeździe Sławek ma swoją książkę, ja swojego Czytaka z książkami mówionymi. Siedzimy, ja słucham, on czytając swoją książkę słucha też mojej. To niesamowite, ale on naprawdę czyta/słucha dwóch książek jednocześnie. On ma taką podzielność uwagi, że czyta swoją książkę i jednocześnie słucha mojej. Naprawdę tak jest, on słucha, ja to nawet sprawdziłam. Zdarzało się, że miałam włączonego Czytaka, a on czytał swoją lekturę. Miałam wrażenie, że mój audiobook go nie interesuje, więc wyłączałam Czytaka. Sławek od razu wtedy reagował. Dopytywał dlaczego wyłączyłam. Przecież on też słuchał. Zauważa też, gdy skończę słuchać jednego audiobooka i zaczynam kolejnego."

Sławomir także opowiada o takim wspólnym wakacyjnym słuchaniu audiobooków.

"Tak, rzeczywiście zdarza nam się wspólnie słuchać książek od początku do końca, głównie na wakacjach. Wtedy to jest prostsze, ponieważ ma się ten sam rytm dnia. Poza wakacjami to bardzo rzadka sytuacja, gdyż więcej czasu spędzamy osobno. Zaś w czasie urlopowego odpoczynku jest to wręcz naszym rytuałem."

Kto wybiera książki audio do wspólnego słuchania?  

Sławomir podkreśla:

"To Agnieszka poszukuje książek na Czytaka, których potem w czasie wakacyjnych wyjazdów razem słuchamy. Namawiam ją, żeby było to coś fajnego. Oczywiście Aga prosi, żebym określił, co to znaczy "fajne". Ale ja nic nie sugeruję, zdaję się w pełni w tej sprawie na żonę. Nie wysilam się nawet, żeby wskazać kategorię. Wiadomo, że to ma być coś, czego  przyjemnie będzie się słuchało w czasie wypoczynku. Jak nam to podpasuje, słuchamy razem. Jeżeli zdarzy się, że mnie nie pasuje, to po prostu czytam coś innego. Zwykle jednak udaje się znaleźć coś co nadaje się dla nas dwojga."

Agnieszka o wybieraniu wakacyjnych lektur dla dwojga mówi tak:

"To jest mój obowiązek. Mąż daje mi polecenie: No, weź znajdź jakieś książki do posłuchania. (Śmiech) Daje mi bardzo mało wskazówek - mają być Fajne, ciekawe. Nie podaje żadnego tytułu ani autora. Cała odpowiedzialność za ten wybór spoczywa oczywiście na mnie. Jeśli książka jest niefajna, to wiadomo czyja to wina. (Śmiech)" 

Czy zdarza się, że Sławek sam słucha książek mówionych na Czytaku?

Agnieszka opowiada:

"Zdarza się tak, że jakaś książka odtwarzana na Czytaku Sławka bardziej zainteresuje niż mnie, albo on ma czas, a ja akurat nie. Wtedy mąż pożycza mojego Czytaka, bo chce jak najszybciej dowiedzieć się, co się dalej stanie. Zdarzało się, że brał mojego Czytaka i słuchał, a ja musiałam czekać. Dopiero potem ja mogłam dosłuchać do miejsca, w którym on skończył słuchanie, żebyśmy znowu mogli słuchać razem. Takie sytuacje, kiedy bierze ode mnie Czytaka, zdarzają się raczej w wakacje na wyjazdach, gdy jest trochę więcej czasu. W ciągu roku, kiedy pracujemy, to raczej nie."

Co Agnieszka i Sławek sądzą o Czytaku jako odtwarzaczu audiobooków?

Początkowo Sławek próbuje się uchylić od odpowiedzi:

"Prawdę mówiąc, to nie bardzo wiem, ponieważ nie jestem bezpośrednim jego użytkownikiem. Choć kilka razy zdarzyło się, że sam go musiałem obsługiwać, robiłem to jednak w sposób elementarny, czyli: włącz, uruchom, potem  wyłącz."

Po chwili Sławek ponownie się odzywa i okazuje się, że jednak ma swoje zdanie na temat Czytaka:

"Czytaka byłem w stanie obsłużyć bez instruktażu, więc skomplikowany chyba nie jest. Wprawdzie nie mam na ten temat żadnej wielkiej wiedzy, ale mam wrażenie, że działa całkiem sprawnie, nie ma z nim większych problemów. Poza tym jest to całkiem nieduże, lekkie, poręczne  urządzenie o prostej konstrukcji.  Z doświadczenia wiem, że Czytaka łatwo jest spakować, przewieźć i nie jest on jakoś specjalnie delikatny, narażony na przypadkowe uszkodzenia. No, pewnie design nie jest najbardziej nowoczesny, ale mam wrażenie, że nie o wygląd tu chodzi. Wydaje mi się, że w przypadku tego typu urządzeń, które mają osobom niewidomym służyć do słuchania książek mówionych, to mniej więcej takie ono powinno być. Nie szedłbym  w kierunku, aby to było urządzenie elektroniczne, w pełni sterowane przez ekran dotykowy, czy menu elektroniczne. To byłyby rzeczy, które niczemu by nie służyły. Wręcz mogłyby utrudniać obsługę Czytaka przez osoby niewidome. A on musi być do obsłużenia bez trudu, bez biedzenia się, że tu coś się zawiesiło, tam coś się schowało. Po prostu włączasz, wybierasz dwoma, trzema klawiszami, i słuchasz sobie książki. Uważam, że sama idea, koncept jest dobry. Wszystkie podstawowe rzeczy, które powinny być, są. Mnie się podoba. Jest naprawdę w porządku."

Zobacz tutaj udźwiękowiony, prosty w obsłudze odtwarzacz audio Czytak z dużymi klawiszami oraz zewnętrznym głośnikiem

Agnieszka wyznaje:

"Jeden i ten sam Czytak służy mi od lat. Bardzo go sobie cenię, dbam o to, żeby go nie uszkodzić, żeby nic się mu nie stało. Gdyby jednak coś złego wydarzyło się z moim Czytakiem, np. zniszczyłby się albo zepsuł i jego naprawa byłaby niemożliwa, kupiłabym sobie następnego. Myślę, że kupiłabym Czytaka, a nie (tu Agnieszka wymienia nazwę innego odtwarzacza audio), mimo, że odtwarza on wszystkie formaty. Ja po prostu jestem przywiązana do mojego Czytaka. (Uśmiech)"

cdn.
Dzięki propozycji Agnieszki przeprowadziliśmy dwie rozmowy, zadaliśmy pytania, na które uzyskaliśmy podwójną liczbę odpowiedzi. W rozmowie poruszyliśmy jeszcze i inne czytakowe i nieczytakowe wątki, na których przedstawienie w jednym blogowym tekście nie dość miejsca.

Być może więc z Agnieszką i jej rodziną w wirtualnym "Świecie Czytaka" spotkamy się ponownie.

Dziękujemy za rozmowę licząc, że ciąg dalszy nastąpi... wkrótce. 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl