O udźwiękowieniu rzeczy

O udźwiękowieniu rzeczy... niektórych

O Czytaku, odtwarzaczu audio, którego do słuchania audiobooków używam od lat kilkunastu, już tu pisałam.
Dziś zaś do tematu Czytaka powracam w kontekście gadających, czyli udźwiękowionych urządzeń, sprzętów, maszyn itp.

Rzeczy mają głos, czyli udźwiękowienie wokół nas

Udźwiękowione przedmioty, urządzenia, sprzęty, maszyny itp. pojawiają się wokół nas coraz liczniej, także w przestrzeni publicznej, przestrzeni ogólnie dostępnej.

Pewnie zatem zdarzyło się Wam już nie tylko coś o nich słyszeć, ale i usłyszeć je same.
Coraz częściej bowiem sygnały dźwiękowe towarzyszą np. zmianie świateł na przejściach dla pieszych, w budynkach natraficie na dźwigi osobowe głosowo informujące o poziomie, na którym znalazła się winda, a w autobusach na takież zapowiedzi przystanków, zaś na gadające ciśnieniomierze natkniecie się już nawet w marketach.

Wydawałoby się więc, iż świat jest niezwykle przyjazny osobom, które nie mają szansy poznawania go wzrokiem, że zyskały one możliwości równe możliwościom osób bez dysfunkcji tego narządu. Ale to niezupełnie tak.

Historia o udźwiękowionym urządzeniu

Parę lat temu potrzeby zawodowe i pozazawodowe skłoniły mnie do nabycia cyfrowego dyktafonu. Dyktafon moich marzeń miał być z tych nie najprostszych, także z tych nie najbardziej wypasionych. Przede wszystkim miał dobrze nagrywać i odtwarzać dźwięk oraz posiadać miał klawisze i być urządzeniem udźwiękowionym.

Prócz jakości nagrań, to właśnie na tym udźwiękowieniu najbardziej mi zależało.
Osoby mające doświadczenie z dyktafonami z "gadającym" wsparciem poleciły mi model całkiem przyzwoitej klasy, pewnej japońskiej firmy na literkę O. Stałam się posiadaczką udźwiękowionego urządzenia, ale... .

O ile jakość nagrywanych przez dyktafon dźwięków zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, to jego udźwiękowienie, na którym przecież tak bardzo mi zależało, nie do końca mnie usatysfakcjonowało. Owszem komunikaty głosowe były pomocne w bezwzrokowej obsłudze, obwieszczało wykonywanie danych czynności, informowały np. o aktualnym folderze, stanie baterii, tyle tylko, że nie było ich zbyt wiele.

Jedynie na niektóre moje działania dyktafon odpowiadał informacjami, podpowiedziami, komunikatami głosowymi. W większości reakcje dyktafonu ograniczały się do dźwięków niebędących (niestety) słowami. W związku z tym nie wiedziałam, co powoduję naciskając klawisze lub ich kombinacje, co przez to osiągam, co robić dalej.

Bez podpowiedzi głosowych nie byłam w stanie także samodzielnie ustawić oraz sprawdzić niektórych parametrów urządzenia. Sporo informacji było zupełnie poza moim zasięgiem, można je było poznać wyłącznie odczytując napisy z wyświetlacza.

Rozmawiając z jednym z znajomych podzieliłam się swoimi wrażeniami, wyraziłam zdziwienie i rozczarowanie niedostateczną liczbą werbalnych anonsów.

Znajomy ów także był zdziwiony, ale moimi oczekiwaniami wobec tego fajnego dyktafonu. Twierdził, że to co oferuje on w zakresie udźwiękowienia, to naprawdę i tak wiele, jak na urządzenie stworzone dla osób w pełni korzystających ze wzroku, do którego wprowadzono "gadające" udogodnienia dla osób potrzebujących wsparcia przy bezwzrokowym użytkowaniu. Uważał, że nie powinnam spodziewać się więcej. Najważniejsze, że podstawowe funkcje dyktafonu są przeze mnie do obsłużenia.
To prawda, są.

Cóż, z dyktafonu korzystam, lecz nie w pełni. Części rzeczy w dyktafonie samodzielnie nie ustawiam, nie sprawdzam, na pamięć uczę się niektórych sekwencji czynności, funkcjonalności przycisków. Tak działam, jednak chciałabym móc robić to inaczej.

Chciałabym tak łatwo, swobodnie, wygodnie i tak skutecznie korzystać w pełni z jego funkcjonalności, jak robią to osoby korzystające przy jego obsłudze ze wzroku.
Znajomy skomentował to krótko: "Chcesz mieć w pełni udźwiękowione urządzenie, używaj Czytaka." Używam.

Udźwiękowiony jak Czytak

Czytaka obsługuję samodzielnie dzięki temu, że ma udźwiękowione menu, funkcje i przyciski. Używam go już od lat kilkunastu, i pewnie dlatego nastawiłam się, że urządzenie określane jako udźwiękowione, powinno być przynajmniej tak "wygadane", jak on.

Owszem w przypadku Czytaka udźwiękowienie to również niewerbalne sygnały dźwiękowe, ale przede wszystkim męski głos przekazujący informacje albo wydający polecenia w języku polskim.

Dzięki temu, w przeciwieństwie do mojego dyktafonu, sama mogę korzystać ze wszystkiego co Czytak oferuje, mogę choćby ustawić datę i czas, a następnie sprawdzić je, tak  jak wiele innych informacji dotyczących stanu urządzenia, odtwarzanych nagrań, zarejestrowanych notatek głosowych itp.

Ujmuje mnie to, że nawet gdy dłużej nie korzystam z jakichś funkcji Czytaka, mogę postukać w jego klawisze i przypomnieć sobie ich działanie, niekoniecznie sięgając po instrukcję.

Fajnie jest robić coś mając potwierdzenie, że odpowiednio wykonało się czynność i to tą właściwą, że samodzielnie można nie tylko włączyć i wyłączyć, skorzystać z kilku funkcji danego sprzętu, ale całkowicie samodzielnie je obsłużyć.

Czytak jest prosty do obsłużenia i dzięki nieskomplikowanej budowie, łatwości trafiania w spore i dobrze wyczuwalne przyciski, jak i dzięki pełnemu udźwiękowieniu tego odtwarzacza.

To, że Czytak Informuje o wykonanych działaniach lub podpowiada kolejne czynności do wykonania, obwieszcza efekty użycia danych przycisków, że przy korzystaniu z niego mam bezwzrokowy dostęp do wszystkich czytakowych funkcji i informacji, jest dla mnie, osoby zupełnie nie korzystającej ze wzroku, ważne ogromnie. Nie muszę działać "na czuja", zgadywać, zapamiętywać, nie muszę liczyć na pomoc osób widzących, mam przyjemność i komfort posiadania oraz korzystania z Czytaka.
Zobacz tutaj udźwiękowiony, prosty w obsłudze odtwarzacz audio Czytak z wewnętrznym głośnikiem oraz dobrze wyczuwalnymi klawiszami

Udźwiękowienie a widzenie

Czasami odnoszę wrażenie, że większości ludzi wydaje się, że tyle fajnych udogodnień i uproszczeń znajduje się wokół nas, że osoby z dysfunkcjami wzroku mogą już funkcjonować na równi z osobami chłonącymi wrażenia wzrokowe, poznającymi świat oczyma. Niestety, to nie do końca tak wygląda i działa, jak się niektórym niedrążącym istoty zagadnienia wydaje.

Ot, weźmy takie sygnały akustyczne słyszane na przejściach dla pieszych z sygnalizacją świetlną, które oznajmiają zmianę świateł. Są one niezmiernie przydatne, potrzebne, bardzo pomocne osobom słabowidzącym i niewidomym. Ale czy osoby widzące, przechodząc przez przejście, zdadzą się jedynie na sygnalizację dźwiękową? Czy to co usłyszą dzięki niej w połączeniu z dźwiękami dochodzącymi z ulicy pozwoli im na podjęcie stuprocentowo pewnej, bezpiecznej decyzji o przejściu przez jezdnię?

Pewnie nie. I dobrze, bo nawet nie powinna decyzja taka jedynie w oparciu o wrażenia słuchowe zapadać.

Ci, którzy zostali obdarzeni kompletem zmysłów, wszystkich ich powinni używać, nie tylko zresztą w takiej sytuacji. Posiadając sprawny narząd i słuchu, i wzroku, człowiek nie powinien ograniczać się do jednego z nich.
Inaczej, gdy widzenie dane nie było albo zostało odebrane.

Udźwiękowienie a udźwiękowienie

Nawet częściowe, nawet minimalne, ale przemyślane dodatkowe udźwiękowienie otoczenia poprawia funkcjonowanie, daje szansę na większą samodzielność.

Tak, udźwiękowienie stanowi niezmiernie ważną i ogromną pomoc, jednak nie zastąpi, nie przejmie całkowicie roli narządu wzroku. Zwłaszcza, iż to z czego na co dzień korzysta lub chciałby korzystać prawie każdy, tylko czasami zostaje przystosowane pod kątem osób niewidomych czy słabowidzących. W większości to co wokół nas zostało udźwiękowione (np. dyktafony, telefony, komputery), to przedmioty, urządzenia, sprzęty stworzone dla większości populacji naszego globu, czyli dla osób widzących, do których ewentualnie dodano odpowiednie akcesoria, oprogramowanie w mniejszym lub większym stopniu wspomagające osoby z problemami wzrokowymi.

W dodatku ludziom, którzy bez udźwiękowienia się obywają, nie są na nie zdani, dodatkowe dźwięki niekiedy wręcz przeszkadzają, irytują ich. Zdarza się więc, że "gadaczki" (np. w autobusach) są wyłączane albo wyciszane, przez co przestają być użyteczne dla osób potrzebujących ich wsparcia. Niekiedy także włączone nie pełnią swej roli, gdy podają niewłaściwe nazwy przystanków.

Z Czytakiem sprawy mają się inaczej. Od początku był i jest on tworzony, jako  urządzenie przeznaczone do bezwzrokowej obsługi. Możliwość takiego jego użytkowania jest więc podstawą, a nie dodatkiem ograniczającym się do pewnych funkcji.

Czytak jest z założenia urządzeniem prostym i w budowie, i w użytkowaniu, a to także pełnię jego udźwiękowienia ułatwia.

Tylko bardzo proszę, po tym co o bezwzrokowej obsłudze piszę, nie pomyślcie, że Czytak w jakiś sposób dyskryminuje widzących. Nic z tych rzeczy!

Czytak jest tak pomyślany, że nikogo nie wyłącza z możliwości używania.
Przez to, że jest łatwy i przyjazny w obsłudze dla osób, które korzystają z informacji dotykowych lub komunikatów głosowych, nie przestaje być też takim dla osób polegających na danych wizualnych. Po swojemu mogą więc spokojnie i wygodnie korzystać z niego wszyscy nim zainteresowani, szczególnie że nowe Czytaki posiadają piktogramy na klawiszach.

I takiego satysfakcjonującego samodzielnego korzystania z Czytaka wszystkim życzę!

Katarzyna

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl